Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 grudnia 2011

Love doesn't last forever

Bohaterowie:
- Shion - główny bohater
- Neko - główny bohater
- Tsubame - członek bandy
- Yuko - członkini bandy
- Kou - członek bandy
- Okami - członek bandy
Pairing: Shion x Neko
__________________________________________________________________________
Przed rozpoczęciem czytania, radzę zaopatrzyć się w chusteczki.


Boys Love
© by Noches
__________________________________________________________________________
Obaj klęczeli na zimnej podłodze w ciemnym pokoju, przykuci łańcuchami. Na szyi mieli obroże, jak psy. Nogi i ręce skute kajdanami. Było zimno, a nie mogli się nawzajem ogrzać. Jeden z nich cicho zaklął pod nosem. "Nie trzeba było kraść tych brylantów..." - pomyślał.
- Dobrze, że nie powiesili nas za ręce, jak miesiąc temu.
- No niby tak, ale przy każdym ruchu czuję, jakby mi wyrywano ramiona...
- Ciekawe jak długo zajmie im...
Nie dokończył zdania, gdyż usłyszał głośny łomot, potem tupanie czterech biegnących par nóg. Znowu trzask. Odgłosy walki.
- Już są! - ucieszył się jeden z więźniów.
- Nareszcie! - głos drugiego przepełniała nie mniejsza radość.
Po pięciu minutach ktoś kopniakiem otworzył drzwi. Do pokoju wpadła niewyobrażalna jasność. Dwaj więźniowie musieli zmrużyć oczy. Do sali weszły cztery osoby: trzech mężczyzn i jedna kobieta. Łączyła ich wspólne cechy: wszyscy mieli kocie uszy i ogon.
Kobieta otworzyła wytrychem kajdany na nogach i rękach. Potem zajęła się obrożami.
- Co za ujma... - mruknęła pod nosem - nosić obroże jak psy...
Jeden z więźniów próbował wstać, ale natychmiast zatoczył się i upadł. Podniósł go przywódca.
- Dzięki, Shion.
- Nie ma sprawy. Możesz iść? Albo nie, wskakuj na mnie, poniosę cię. Jak mogłeś dać się tak złapać, Neko?

Shion usłyszał pukanie. Zastanawiał się, kto może pchać się do jego pokoju o tak niebotycznie późnej porze. "Ktoś" znowu zapukał.
- Proszę.
- Zamknięte! Otwórz, szybko!
Shion westchnął. Wstał od biurka i odkluczył drzwi. "Neko?" - pomyślał - "Co on tu robi?"
- Przeparaszam, że znowu sprawiłem ci problem z ratowaniem mnie. W trakcie ucieczki sparaliżowało mnie. Zdarzało mi się to wcześniej... ale...
- Nie ma sprawy, nie martw się. Ważne, że już jesteś w domu. Ale co do tego paraliżu... Jak często ci się to zdarzało?
- Hmmmm... Niech pomyślę... Ostatnio bardzo często. A zaczęło się... Zaczęło się... Jakieś 10 lat temu. Ale... N-nie...
Neko nagle zbledł. Oparł się o ścianę. Ześlizgnął się po niej.
- Ej! Trzymaj się! Ej!

Shion zaniósł przyjaciela na swoje łóżko. Czuwał przy nim całą noc. Przyglądał mu się i pomyślał, że wygląda całkiem nieźle, nawet jeśli jest sparaliżowany. Pogłaskał go delikatnie po czerwonych włosach. Przyłożył rękę do czoła Neko. Gorączkował. Lekko cmoknął rozgrzane czoło i pogładził po policzku.
- Trzymaj się - szepnął - nie możesz odjeść...
Nagle Neko zaczął się szarpać w łóżku. Jego usta wykrzywiły się w bolesnym grymasie. Shion mocno chwycił drżące ciało. Uspokoił się.

Neko obudził się dopiero w południe.

- C-co..? Co się..?
- Miałeś atak. Martwię się o ciebie...
- Ja... Przepraszam...
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina.
- Jak długo spałem?
- Mniej więcej od trzeciej do teraz. Osiem godzin to za mało, by zregenerować siły.
- Już czuję się dobrze.
- Ale mimo wszystko nalegam, byś został w łóżku.
- Mhm... Shion? Mam ochotę na rybę...
- Ty zawsze masz ochotę na rybę. Ehh... Idę powiedzieć Yuko o ataku. A przy okazji poproszę o rybę.
- Nie mów jej! Opieprzy cię, bo jej nie powiedziałeś wcześniej, wiesz jaka ona jest...
- Nie martw się, poradzę sobie.

Shion wyszedł. Neko rozglądał się po pokoju. Mimo, że byli przyjaciółmi, to rzadko tutaj bywał. Było to całkiem przyjemne pomieszczenie. Łóżko, na którym leżał, było pod oknem. Naprzeciwko znajdowało się biurko, całe zawalone jakimiś papierami, najprawdopodobniej sprawozdaniami z kradzieży. Szafa stała w pobliżu łóżka. Cały pokój był utrzymany w jasnobrązowych barwach. Wypełniony był zapachem Shiona.
Z podziwiania pokoju wyrwał go krzyk:
- Eeeee?!! Paraliż?! Czemu nam nie powiedziałeś?!!
- Była trzecia nad ranem, w dodatku musiałem go pilnować, żeby sobie czegoś złego nie zrobił!!!
- I co z tego, że trzecia?! Jestem jego siostrą, do cholery! Mogłeś powiedzieć przynajmniej mi! Ty głupi debilu!!!
- Ej, ej! Jak się zwracasz do przywódcy?! - do konwersacji ktoś się dołączył. - Trochę szacunku!
- Okami, Yuko ma rację! Nic by się nie stało, gdyby nam powiedział! - kolejny głos.
Neko ukłuło poczucie winy. Z jego powodu kłócili się. Przez niego, drużyna może się rozpaść...

Neko wydobrzał dopiero po tygodniu leżenia w łóżku. Nadal ciężko mu było poruszać się, więc nie było mowy o uczestniczeniu  w akcjach. "Nie możemy znowu ryzykować!" - powiedział Shion. Tsk, ryzykować?! Nie mógł po prostu powiedzieć, że jestem ciężarem? Mam nadzieję, że niedługo będę już mógł normalnie biegać.
Gdy nadeszła chwila, w której dowiedział się, że zabiorą go na akcję, nie posiadał się z radości. Szybko wpakował w kieszeń swój ulubiony nóż i talizman.
Gdy już byli gotowi, poszli na miejsce akcji. Neko poczuł ostry ból w klatce piersiowej i nogach. Mimo wszystko szedł dalej. Drużyna zakradła się do skrytki. Nagle usłyszeli strzał. Banda uciekła został tylko Neko. Znowu go sparaliżowało.
- Pośpiesz się! - krzyknął Shion. Podbiegł do przyjaciela i pociągnął za rękę. - Znowu cię złapało?
Neko kiwnął głową. Shion mocno objął Neko. Znowu usłyszeli strzał. Przywódca nie zdążył krzyknąć. Poczuł ciepłą krew wypływającą z obejmowanego ciała. Patrzył, jak oczy zmieniają się w martwe punkty.
- Nie... Nie... NIEEEE!!! Nie odchodź, nie zostawiaj mnie, proszę! Nie...
- Ko-kocham cię... Shion - resztkami sił wyszeptał Neko.

END!
____________________________________________________________________
Może będzie druga część. Mam nadzieję, że wam się spodobało...

Byebyechan~♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz