Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 8 grudnia 2011

ToshiroxNezumi

I oto jest! Art, który sama narysowałam! To są bohaterowie jednej serii opowiadań "Kawaii!!" Mam nadzieję, że się spodobało! :>

Mam do Was pytanie!

Ohayo!
No więc... Mam do Was pytanie. Mianowicie, chciałabym dodać tutaj jeszcze opowiadania Yuri, ale nie jestem pewna, czy Wam się spodobają (  >.>). Dajcie mi znać, co o tym myślicie.

P.S.: Jeśli przewiniecie całkiem na dół, to tam jest ankieta. Zagłosujcie, bo nie jestem pewna, czy aby na pewno Wam się podoba mój blog...
Byebyechan~♥

niedziela, 4 grudnia 2011

Love doesn't last forever... część II

Shion trzymał w rękach martwe ciało przyjaciela. W jednym momencie stracił wszystko, co miał. Nie zdołał go obronić. Nie... Nawet nie miał takiej możliwości. To się stało zbyt szybko. Miał mu jeszcze tyle do powiedzenia. Chciał z nim jeszcze tak wiele przeżyć... Przez jeden nabój nie miał już po co żyć. W oczach przywódcy pojawiły się łzy. Na zimnych ustach złożył ostatni... pożegnalny pocałunek...

Niósł Neko przez całe miasto w deszczu. Ludzie z uśmiechem przyglądali się temu. Przecież to zawsze jeden mniej z tej plugawej rasy. Shiona przepełniał ból, strach i smutek. Co powie Yuko? Co powie drużyna?
Gdy doszedł do kryjówki drzwi otworzyła mu Yuko.
- Już jesteście! Martwiłam... - pobladła i z niedowierzaniem spojrzała się na Neko. - Czy on..? On..?
Shion kiwnął głową.
- Nie... Mój...braciszek... Czemu?!
Po jej policzkach popłynęły łzy. Osunęła się na podłogę.
- Czemu?! Dlaczego?! Dlaczego on?! Mój braciszek..! Nie trzeba było go brać..! Był taki... młody... Miał całe życie przed sobą! Marzył o tym, by pięknie je przeżyć z ukochaną osobą... A teraz... Teraz nie żyje! Ludzie mu to odebrali! Ja... Ja... Nie wiem, co zrobić... Jak mam żyć bez niego?
- T-to... To wszystko moja wina... Gdybym... Gdybym był szybszy... Nigdy sobie tego nie wybaczę..!

- On... Nie żyje..? - głos Tsubame przepełniony był niedowierzaniem. - Naprawdę... nie żyje?
Nikt mu nie odpowiedział.
- Jak..? Czy... było mu ciężko? - Okami próbował powstrzymać łzy.
- Postrzelono go w bark, kula... kula... d-doszła d-do s-ser-ca... I... i... - Yuko zaniosła się głośnym szlochem. Wszystkim było ciężko. W kryjówce panowała cisza, mroczna, ciężka, przerywana szlochami Yuko i krzykami Shiona.
- Ludzie... ludzie nas nienawidzą... Ale może urządzimy mu jakiś... jakiś przyzwoity pochówek? Godne ostatnie pożegnanie..?
- Pójdę... Pójdę jutro do kapłana... Spróbuję...

- Proszę! Zapłacę, ile trzeba! Błagam! Okaż serce! To... był mój jedyny przyjaciel... i moja miłość... Chcę, aby miał godny pochówek...
- Zgadzam się. Ale... On nie jest człowiekiem?
- Nie. Ale czy nie jest napisane,że Bóg kocha wszystkich?

Pogrzeb był naprawdę piękny. Mimo, że byli tylko członkowie bandy i kapłan, to wystarczyło. Wszyscy wylewali z siebie łzy. Nawet niebo płakało.
Po zakończeniu obrzędu, Yuko powiedziała do drużyny:
- Pamiętajcie!... Neko... zawsze... będzie żył... - wskazała na serce - ... tutaj...

END!

Love doesn't last forever

Bohaterowie:
- Shion - główny bohater
- Neko - główny bohater
- Tsubame - członek bandy
- Yuko - członkini bandy
- Kou - członek bandy
- Okami - członek bandy
Pairing: Shion x Neko
__________________________________________________________________________
Przed rozpoczęciem czytania, radzę zaopatrzyć się w chusteczki.


Boys Love
© by Noches
__________________________________________________________________________
Obaj klęczeli na zimnej podłodze w ciemnym pokoju, przykuci łańcuchami. Na szyi mieli obroże, jak psy. Nogi i ręce skute kajdanami. Było zimno, a nie mogli się nawzajem ogrzać. Jeden z nich cicho zaklął pod nosem. "Nie trzeba było kraść tych brylantów..." - pomyślał.
- Dobrze, że nie powiesili nas za ręce, jak miesiąc temu.
- No niby tak, ale przy każdym ruchu czuję, jakby mi wyrywano ramiona...
- Ciekawe jak długo zajmie im...
Nie dokończył zdania, gdyż usłyszał głośny łomot, potem tupanie czterech biegnących par nóg. Znowu trzask. Odgłosy walki.
- Już są! - ucieszył się jeden z więźniów.
- Nareszcie! - głos drugiego przepełniała nie mniejsza radość.
Po pięciu minutach ktoś kopniakiem otworzył drzwi. Do pokoju wpadła niewyobrażalna jasność. Dwaj więźniowie musieli zmrużyć oczy. Do sali weszły cztery osoby: trzech mężczyzn i jedna kobieta. Łączyła ich wspólne cechy: wszyscy mieli kocie uszy i ogon.
Kobieta otworzyła wytrychem kajdany na nogach i rękach. Potem zajęła się obrożami.
- Co za ujma... - mruknęła pod nosem - nosić obroże jak psy...
Jeden z więźniów próbował wstać, ale natychmiast zatoczył się i upadł. Podniósł go przywódca.
- Dzięki, Shion.
- Nie ma sprawy. Możesz iść? Albo nie, wskakuj na mnie, poniosę cię. Jak mogłeś dać się tak złapać, Neko?

Shion usłyszał pukanie. Zastanawiał się, kto może pchać się do jego pokoju o tak niebotycznie późnej porze. "Ktoś" znowu zapukał.
- Proszę.
- Zamknięte! Otwórz, szybko!
Shion westchnął. Wstał od biurka i odkluczył drzwi. "Neko?" - pomyślał - "Co on tu robi?"
- Przeparaszam, że znowu sprawiłem ci problem z ratowaniem mnie. W trakcie ucieczki sparaliżowało mnie. Zdarzało mi się to wcześniej... ale...
- Nie ma sprawy, nie martw się. Ważne, że już jesteś w domu. Ale co do tego paraliżu... Jak często ci się to zdarzało?
- Hmmmm... Niech pomyślę... Ostatnio bardzo często. A zaczęło się... Zaczęło się... Jakieś 10 lat temu. Ale... N-nie...
Neko nagle zbledł. Oparł się o ścianę. Ześlizgnął się po niej.
- Ej! Trzymaj się! Ej!

Shion zaniósł przyjaciela na swoje łóżko. Czuwał przy nim całą noc. Przyglądał mu się i pomyślał, że wygląda całkiem nieźle, nawet jeśli jest sparaliżowany. Pogłaskał go delikatnie po czerwonych włosach. Przyłożył rękę do czoła Neko. Gorączkował. Lekko cmoknął rozgrzane czoło i pogładził po policzku.
- Trzymaj się - szepnął - nie możesz odjeść...
Nagle Neko zaczął się szarpać w łóżku. Jego usta wykrzywiły się w bolesnym grymasie. Shion mocno chwycił drżące ciało. Uspokoił się.

Neko obudził się dopiero w południe.

- C-co..? Co się..?
- Miałeś atak. Martwię się o ciebie...
- Ja... Przepraszam...
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina.
- Jak długo spałem?
- Mniej więcej od trzeciej do teraz. Osiem godzin to za mało, by zregenerować siły.
- Już czuję się dobrze.
- Ale mimo wszystko nalegam, byś został w łóżku.
- Mhm... Shion? Mam ochotę na rybę...
- Ty zawsze masz ochotę na rybę. Ehh... Idę powiedzieć Yuko o ataku. A przy okazji poproszę o rybę.
- Nie mów jej! Opieprzy cię, bo jej nie powiedziałeś wcześniej, wiesz jaka ona jest...
- Nie martw się, poradzę sobie.

Shion wyszedł. Neko rozglądał się po pokoju. Mimo, że byli przyjaciółmi, to rzadko tutaj bywał. Było to całkiem przyjemne pomieszczenie. Łóżko, na którym leżał, było pod oknem. Naprzeciwko znajdowało się biurko, całe zawalone jakimiś papierami, najprawdopodobniej sprawozdaniami z kradzieży. Szafa stała w pobliżu łóżka. Cały pokój był utrzymany w jasnobrązowych barwach. Wypełniony był zapachem Shiona.
Z podziwiania pokoju wyrwał go krzyk:
- Eeeee?!! Paraliż?! Czemu nam nie powiedziałeś?!!
- Była trzecia nad ranem, w dodatku musiałem go pilnować, żeby sobie czegoś złego nie zrobił!!!
- I co z tego, że trzecia?! Jestem jego siostrą, do cholery! Mogłeś powiedzieć przynajmniej mi! Ty głupi debilu!!!
- Ej, ej! Jak się zwracasz do przywódcy?! - do konwersacji ktoś się dołączył. - Trochę szacunku!
- Okami, Yuko ma rację! Nic by się nie stało, gdyby nam powiedział! - kolejny głos.
Neko ukłuło poczucie winy. Z jego powodu kłócili się. Przez niego, drużyna może się rozpaść...

Neko wydobrzał dopiero po tygodniu leżenia w łóżku. Nadal ciężko mu było poruszać się, więc nie było mowy o uczestniczeniu  w akcjach. "Nie możemy znowu ryzykować!" - powiedział Shion. Tsk, ryzykować?! Nie mógł po prostu powiedzieć, że jestem ciężarem? Mam nadzieję, że niedługo będę już mógł normalnie biegać.
Gdy nadeszła chwila, w której dowiedział się, że zabiorą go na akcję, nie posiadał się z radości. Szybko wpakował w kieszeń swój ulubiony nóż i talizman.
Gdy już byli gotowi, poszli na miejsce akcji. Neko poczuł ostry ból w klatce piersiowej i nogach. Mimo wszystko szedł dalej. Drużyna zakradła się do skrytki. Nagle usłyszeli strzał. Banda uciekła został tylko Neko. Znowu go sparaliżowało.
- Pośpiesz się! - krzyknął Shion. Podbiegł do przyjaciela i pociągnął za rękę. - Znowu cię złapało?
Neko kiwnął głową. Shion mocno objął Neko. Znowu usłyszeli strzał. Przywódca nie zdążył krzyknąć. Poczuł ciepłą krew wypływającą z obejmowanego ciała. Patrzył, jak oczy zmieniają się w martwe punkty.
- Nie... Nie... NIEEEE!!! Nie odchodź, nie zostawiaj mnie, proszę! Nie...
- Ko-kocham cię... Shion - resztkami sił wyszeptał Neko.

END!
____________________________________________________________________
Może będzie druga część. Mam nadzieję, że wam się spodobało...

Byebyechan~♥

sobota, 3 grudnia 2011

Toshiro x Nezumi

Awwww, fanart wykonany przez moją przyjaciółkę, Dominikę-sensei!!! Arigato gozaimasu! *nosebleed*

Sequel do "Kawaii!"

Z powodu silnej namowy mojej przyjaciółki, postanowiłam napisać sequel do Kawaii.
Trochę się podjarałam, gdyż jest już 50 wejść (nie jest to dużo, ale jak na mnie XD).
Omnomnom, będzie pikantnie. >D
_____________________________________________________________________________________
- Czekaj... - Toshiro powstrzymał Nezumiego przed zdjęciem mu spodni. - Czuję się niekomfortowo. Chyba wolałbym się najpierw wykąpać... Mogę?
- Pod warunkiem, że będzie to wspólna kąpiel!
- Eeee? Zmieścimy sie w jednej wannie?
- Na pewno.
Po chwili już rozbierali się w łazience. Nezumi przysiadł na brzegu wanny, a Toshiro usiadł mu na kolanach. Jego twarz pokryła się szkarłatnym rumieńcem. Wtulił się mocno w nagi tors starszego chłopaka. Nezumi pocałował go w usta i zjeżdżał coraz niżej i niżej. Potem ugryzł go lekko w ucho.
Gdy wanna się napełniła, weszli do  niej. Zmieścili się bez problemu.Nezumi zapytał z rumieńcem:
- M-mogę umyć ci plecy?
- Mhm...
- Masz fajne plecy...
- Hahaha... Prawienie komplementów nie jest twoją mocną stroną!
Nezumi nie odpowiedział. Mocno przytulił Toshiro i wyszeptał mu do ucha, że go kocha najbardziej na świecie. Toshiro namiętnie go pocałował.
Nagle usłyszeli głośny trzask. Potem kroki. Ktoś z hukiem otworzył drzwi. Nezumi akurat robił malinkę Toshiro. Obaj podskoczyli w wannie. Spojrzał się zszokowany w stronę drzwi. To był jego mama.

END!
___________________________________________________________________
Nie chciało mi się więcej pisać.
Bybyechan~♥

Kawaii part II

"A więc Toshiro ma już dziewczynę... Rany, a myślałem, że może... Nie! Nigdy, przenigdy nie będzie ze mną chodził. A zresztą Myio by mi nie wybaczył. I nie chcę sprawić przykrości Nanie. Ale ja naprawdę... naprawdę go kocham..."

Od tej chwili samo przebywanie z Toshiro sprawiało ból Nezumiemu. Ledwo powstrzymywał się od łez. Ledwo powstrzymywał się od wyznania mu uczuć.

Po pięciu miesiącach już nie mógł. Musiał to z siebie wyrzucić. I nadarzyła się okazja.

Toshiro przybiegł do chłopaka. Na twarzy lśniły łzy.
- Hej, co się stało? - spytał. Śliczny chłopak nie zdązył odpowiedzieć, gdyż po chwili przybiegła Nana. Spojrzała ze zdziwieniem na Toshiro, a on spojrzał się na nią.
- Co tu się dzieje?!
- Kocham cię! - krzyknęła Nana.
- Ja go kocham bardziej! O wiele bardziej niż... ta...
- Odwal się od niego! I tak nie będziesz z nim chodził, bo obaj jesteście chłopakami!
- Ty się odwal! - Nezumi patrzył ze zdezorientowaniem na dwójkę. Toshiro sapnął i zarumienił się. Doskoczył do Nezumiego, mocno chwycił za rękę i pobiegł do parku w dzikim pędzie.
- Rozumiem, że ty i Nana to już przeszłość?
- Zerwała ze mną dosłownie przed chwilą. I wiesz, co powiedziała?! Powiedziała, że już zdobyła to, co chciała i już mnie nie potrzebuje.
Nezumi coraz mniej rozumiał z całej tej sytuacji. Już nie wiedział, komu wierzyć. Nana go kocha, Toshiro go kocha.
Toshiro znowu zaczął płakać. Otarł łzy rękawem.
- A wiesz, że wynaleziono coś takiego jak chusteczki higieniczne? - podał mu jedną. - Masz, wytrzyj nos, a nie brudź mankietu.
- Dzię-ki.- nadal wstrząsały nim spazmy
- Jesteś słodki nawet wtedy, gdy płaczesz i jesteś cały usmarkany. No więc, o co chodzi?
- No, bo ja... ja myślę, że chyba cię kocham...
Wtem zaczął padać deszcz. Nezumi wcale się nie dziwił. Zanosiło się na porządną ulewę.

Gdy biegli do domu starszego chłopaka, przemokli do suchej nitki.
- Wejdź i rozgość się - powiedział Nezumi, gdy weszli do mieszkania.
Dom był naprawdę duży i czysty. Pokój chłopaka stanowił niemały kontrast. Cały był obwieszony plakatami różnych zespołów, gwiazd i modelek w samej bieliźnie. W kącie stała gitara. i półka z książkami, grami i mangami. Na biurku stały puszki coli i opakowania po "Pocky". Na ekranie włączonego laptopa widniała włączona poczta e-mailowa.
-Nie przejmuj się bałaganem, usiądź na łóżku, a ja pójdę po jakieś ręczniki.
Jego łóżko było wygodne, dwuosobowe w dodatku. Toshiro szybko wdychał zapach Nezumiego.Nawet nie zauważył, że ten wszedł.
- Hahaha! Nie zapowietrz się! Masz ręcznik.
- Dzięki.
- A więc?
- Co?
-"Chyba mnie kochasz"? Tylko tyle?
- Ja... Naprawdę cię kocham. Tak, zdecydowanie cię kocham.
Nezumi mocno przytulił Toshiro i zaczął rozpinać mu koszulę. Przewrócił go na łóżko i pocałował.

END!

piątek, 2 grudnia 2011

Kawaii!

Naprawdę, wykorzystuję ostanie siły. To jest baardzo długie opowiadanie, więc będzie podzielone na party.
____________________________________________________________________
Bohaterowie:
- Nezumi Kadota - gł. bohater
- Toshiro Yume - gł. bohater.
- Myio Yume - kuzyn Toshiro, przyjaciel Nezumiego
- Nana Oyiako - boh. poboczna
- Sawako Dayiko - koleżanka Nezumiego
Pairing: Nazumi x Toshiro

BOYS LOVE!!!

© by Noches
____________________________________________________________________
- Du- dusisz mnie! Ej! Przestań!
- Awww, masz takiego niesamowitego kuzyna! Pożyczysz mi go na trochę?
- Rany, Nezumi... Lepiej go puść, bo naprawdę się udusi.
- A. przepraszam, nie mogłem się powstrzymać!
_ Czy musi być tak za każdym razem, gdy tu przychodzę? - krzyknął zirytowany Toshiro.
-O jeny! Nic na to nie poradzę, jesteś zbyt słodki.
Faktycznie. Toshiro Yume ma 15 lat i wygląda przeuroczo. Jego ciemne oczy są bardzo duże i idealnie pasują do jasnobrązowych włosów. Rumiana, okrągła buzia bez żadnej skazy... Naprawdę uroczy.
Ale i Nezumi jest niezwykle przystojny. Ma 17 lat i zawsze jest otoczony wianuszkiem dziewcząt. Czarne włosy i zielone oczy to idealne połączenie. Jest nieco wyższy niż Toshiro.
Nezumi spojrzał na zegarek i zaklął pod nosem.
-Ja niestety muszę już lecieć! Idę odwiedzić Tsubako w szpitalu.
Toshiro pobladł. Wybałuszył oczy, a potem zmarszczył brwi. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale natychmiast je zamknął.
- Eee? Coś się stało?
-N-nie. Nic takiego. Tylko... - zamyślił się. - Nieważne. Mogę iść z tobą?
- Jasne, pewnie.

Gdy wyszli ze szpitala, Toshiro zaczął się dziwnie zachowywać. Ciągle niespokojnie się rozglądał. W pewnym momencie szybko wylał z siebie potok słów:
- Ja już muszę iść! N-narazie!
I pobiegł w kierunku metra. "Czemu tak nagle poszedł? Dziwne." - pomyślał.
- Nezuuumi!!!
Obejrzał się w kierunku, z którego dobiegł głos. I zobaczył dwie dziewczyny mknące w jego stronę. Jedną z nich była Sawako Dayiko, jego koleżanka z klasy. A drugiej nie znał. Wyglądała na mniej więcej 15 lat. I była całkiem ładna.
- Nezumi, dzięki, że poczekałeś. - Sawako dyszała i prychała. Gdy już się uspokoiła, powiedziała:
- Ummm, to jest Nana Oyiako.
- Miło mi, nazywam się Nezumi...
- Wiem! - przerwała mu w połowie zdania nowo poznana dziewczyna. - Nazywasz się Nezumi Kadota i masz 17 lat. Shiro-chan mi mówił.
- Shiro-chan?
- Mój chłopak, Toshiro Yume. Z tego, co wiem, to jesteście przyjaciółmi.
Nezumi poczuł, jakby ktoś uderzył go stalowym młotem.

KONIEC CZĘŚCI I
_______________________________________________________________________
Mam nadzieję, że choć trochę was zachęciło do czytania następnej części. Moje umiejętności pisarskie może nie są super-mega ekstra, ale uważam, że całkiem nieźle mi wyszło. ._.

Byebyechan~♥


Love...?

Ohayo!
Moje pierwsze opowiadanie, Myślę, że wam się spodoba. Enjoy! ♥
_____________________________________________________________
Bohaterowie (imię nazwisko - rola w opowiadaniu):
- Mikuo Kyoko - główny bohater;
- Mikado Yuuno - główny bohater;
- Yuki Ayano - bohater poboczny, kolega z klasy Mikuo
Pairing: Mikuo x Mikado
BOYS LOVE!!!
 © Noches
______________________________________________________________
Nadal stał przy ławce. Jego wyraz twarzy mówił sam za siebie. W jego uszach ciągle brzmiały słowa "Kocham cię, senpai.". Usłyszeć to... od chłopaka... to był zbyt duży szok. 
- Ummmm... Mikuo? Dobrze się czujesz?
- E...? A, wszystko w porządku... - uśmiechnął się niezbyt przekonująco. - Wszystko OK.
- Na pewno? - zapytał Yuki.
- Mhm - mruknął - Ale... Dobra, już nieważne.
Mikuo szybko spakował książki i wybiegł z klasy. 
"Muszę znaleźć tego chłopaka!"- pomyślał. Dobiegł do tablicy z imionami pierwszoklasistów. 
- Yuuno Mikado... klasa... IA... 
Miał mętlik w głowie, nie mógł zebrać myśli. "Jutro go znajdę" - myślał Mikuo. - "Znajdę!"
W domu ciągle o nim myślał. "Tak naprawdę, to Mikado był... hmmm... całkiem ładny. Blond włosy i lazurowe oczy... O czym ja myślę!? Przecież to facet, tak jak ja. Ale... Co by było, gdyby...?" Zarumienił się i zakrył usta ręką.
Na lekcjach w ogóle nie mógł się skupić. Z niecierpliwością czekał na półgodzinną przerwę. Gdy nadeszła, wypadł z klasy i puścił się biegiem do klas, w których uczą się pierwszoklasiści. Wzrokiem wypatrywał Mikado. Po chwili znalazł go. Podszedł do niego i wyciągnął na korytarz. 
- Mam pytanie! Yyyy... Więc to, co powiedziałeś wczoraj... To była prawda...?
- Oczywiście senpai! Nie żartowałbym z takich rzeczy! - uśmiechnął się słodko. - A... Właśnie, nazywam się Yuuno Mikado! A ty, senpai?
- Eeeeee?! Wyznałeś mi miłość, a nawet nie znasz mojego imienia?! Zgłupiałeś? No, nieważne. Jestem Kyoko Mikuo. 
- Mikuo? Jak ta męska wersja Hatsune Miku? Niesamowite!Będę się do ciebie zwracał  Mikuo-senpai.
- Ee? OK. 
"Dziwny gość..." - pomyślał Mikuo. - "Naprawdę dziwny."
- Emmm... Senpai? Lubisz mnie?
- Hę? Jeszcze cię nie poznałem na tyle, więc...
- No... To może poznajmy się lepiej... W moim pokoju... - Mikado przygryzł wargi. - Co o tym myślisz?
- Nie!!!
- Eeeee?!
- Nie uważasz, że jesteś na to za młody?
- Senpai! O czym ty myślisz!? Tehe - zaśmiał się niewinnie. Mikuo nie odpowiedział. Odwrócił wzrok.
-Hahaha! Senpai chce mnie wykorzystać!!! 
- C-co?! I mów ciszej, debilu!
- No więc? Co myślisz o tym, żeby wpaść do mnie na herbatę?
- H-herbata? Taa... Pewnie, czemu nie.
W oczach Mikado pojawił się błysk. Mikuo był trochę zakłopotany, w końcu wyszedł na zboczeńca... Ale coś w tym musi być. "On coś kombinuje, to pewne" - pomyślał Mikuo.
Przez całą drogę do domu Mikado, nie odzywali się do siebie. Ale gdy weszli do domu...
- Sen~pai - uśmiechnął się przebiegle chłopak. - Nie mam już herbaty, ale... Może zechcesz  mnie?
- Co? Nie żartuj!
- Nie żartuję. - Mikado nie przestawał się uśmiechać - Naprawdę!
- Tak czy siak, poznaliśmy się tydzień temu!
- I co? Czy to przeszkadza?
- O-oczywiście, że tak! A zresztą, co, jeżeli twoi rodzice usłyszą?
- Mieszkam sam. Rodzice się mną nie interesują. - Mikado próbował powstrzymać łzy. - Wiesz co, senpai? Tak... tak naprawdę, to nikt mnie już nie kocha, nawet nie lubi. Nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem czemu! Ale co cię interesuje taki dzieciak, jak ja... - głos mu się załamał, wielkie krople łez spływały na mundurek. - Jestem głupim nastolatkiem, w dodatku gejem! Wyrzutkiem, czymś dziwnym. Nie uważasz, senpai?
- Przestań pieprzyć! Nikt cię nie lubi? A co z ludźmi, którzy otaczają się na każdej przerwie? Nikt cię nie kocha?! Ty naprawdę jesteś głupi! A teraz się uspokój!
Mikuo podszedł do niego, wziął w ramiona i mocno przytulił. Poczuł, że łzy moczą mu koszulę, ale jemu było wszystko jedno.
- S-sen-pai... - wydusił z siebie Mikado.- Ty...
- Ciii - wyszeptał mu do ucha Mikuo - Nic nie mów...
Pogłaskał go po miękkich włosach. Uniósł palcem podbródek Mikado i spojrzał mu w oczy. Przetarł łzy, uśmiechnął się. I pocałował go.

END!
 _______________________________________________________________________
Mam nadzieję, że wam się spodobało! Przepisywałam to z godzinę ( >.>). Teraz wyobraźcie sobie opowiadanie na 6 str. 

Byebyechan~♥

Jak czytać moje opowiadania?

Ohayo!

Żeby nie było żadnych niedomówień.
_________________________________________________________


Moje opowiadania czyta się jak każde inne opowiadanie. Z tym, że na końcu każdej części rozdziału będzie taka kropeczka  " • ". W temacie postu będzie tytuł opowiadania. Na początku notki będą bohaterowie i pairing (w przypadku Boys Love). Często będę dodawała swoje odczucia po danym dniu i będę używała japoński słówek w zapisie fonetycznym.

Najczęściej używane słówka to:
- Kawaii - oznacza coś słodkiego i ślicznego;
- Yaoi - miłość męsko męska (nie tolerujesz to nie czytaj!!!).
- Ohayo - to po prostu "cześć"
Resztę będę po prostu tłumaczyła w notce, pod opowiadaniem.

Bybyechan~♥

czwartek, 1 grudnia 2011

Ohayo!

Ohayo Gozaimasu~!
Etto... No więc, zamierzam pisać opowiadania (głównie shounen-ai). Nazywam się Paulina, ale wolę Noches.
Zobaczymy, czy dam radę prowadzić bloga przy moim nawale obowiązków ( >.>) No, ale nie zrażajcie się tym, że opowiadania będą się pojawiały nieregularnie, bądź w ogóle się nie pojawiały (-.-' ).

A więc... Zaczynamy. Pierwsze opowiadanie powinno pojawić się w weekend, więc bądźcie cierpliwi.


Byebyechan~♥