Łączna liczba wyświetleń

środa, 4 stycznia 2012

Złe i dobre wieści

Na początek zła: mój chomik, po ponad 1,5 rocznej egzystencji umarł. Zostawił mnie. Biedaczek, cierpiał.
Oczywiście musiałam zachorować, a jakże D: Cholerne probiotyki D:




A teraz dobre: mianowicie, zaczęłam pisać naprawdę niezłą historię. Taaak, yaoi. Nie mam siły ani ochoty pisać i dopieszczać już tego posta.
Byebyechan~♥

czwartek, 8 grudnia 2011

ToshiroxNezumi

I oto jest! Art, który sama narysowałam! To są bohaterowie jednej serii opowiadań "Kawaii!!" Mam nadzieję, że się spodobało! :>

Mam do Was pytanie!

Ohayo!
No więc... Mam do Was pytanie. Mianowicie, chciałabym dodać tutaj jeszcze opowiadania Yuri, ale nie jestem pewna, czy Wam się spodobają (  >.>). Dajcie mi znać, co o tym myślicie.

P.S.: Jeśli przewiniecie całkiem na dół, to tam jest ankieta. Zagłosujcie, bo nie jestem pewna, czy aby na pewno Wam się podoba mój blog...
Byebyechan~♥

niedziela, 4 grudnia 2011

Love doesn't last forever... część II

Shion trzymał w rękach martwe ciało przyjaciela. W jednym momencie stracił wszystko, co miał. Nie zdołał go obronić. Nie... Nawet nie miał takiej możliwości. To się stało zbyt szybko. Miał mu jeszcze tyle do powiedzenia. Chciał z nim jeszcze tak wiele przeżyć... Przez jeden nabój nie miał już po co żyć. W oczach przywódcy pojawiły się łzy. Na zimnych ustach złożył ostatni... pożegnalny pocałunek...

Niósł Neko przez całe miasto w deszczu. Ludzie z uśmiechem przyglądali się temu. Przecież to zawsze jeden mniej z tej plugawej rasy. Shiona przepełniał ból, strach i smutek. Co powie Yuko? Co powie drużyna?
Gdy doszedł do kryjówki drzwi otworzyła mu Yuko.
- Już jesteście! Martwiłam... - pobladła i z niedowierzaniem spojrzała się na Neko. - Czy on..? On..?
Shion kiwnął głową.
- Nie... Mój...braciszek... Czemu?!
Po jej policzkach popłynęły łzy. Osunęła się na podłogę.
- Czemu?! Dlaczego?! Dlaczego on?! Mój braciszek..! Nie trzeba było go brać..! Był taki... młody... Miał całe życie przed sobą! Marzył o tym, by pięknie je przeżyć z ukochaną osobą... A teraz... Teraz nie żyje! Ludzie mu to odebrali! Ja... Ja... Nie wiem, co zrobić... Jak mam żyć bez niego?
- T-to... To wszystko moja wina... Gdybym... Gdybym był szybszy... Nigdy sobie tego nie wybaczę..!

- On... Nie żyje..? - głos Tsubame przepełniony był niedowierzaniem. - Naprawdę... nie żyje?
Nikt mu nie odpowiedział.
- Jak..? Czy... było mu ciężko? - Okami próbował powstrzymać łzy.
- Postrzelono go w bark, kula... kula... d-doszła d-do s-ser-ca... I... i... - Yuko zaniosła się głośnym szlochem. Wszystkim było ciężko. W kryjówce panowała cisza, mroczna, ciężka, przerywana szlochami Yuko i krzykami Shiona.
- Ludzie... ludzie nas nienawidzą... Ale może urządzimy mu jakiś... jakiś przyzwoity pochówek? Godne ostatnie pożegnanie..?
- Pójdę... Pójdę jutro do kapłana... Spróbuję...

- Proszę! Zapłacę, ile trzeba! Błagam! Okaż serce! To... był mój jedyny przyjaciel... i moja miłość... Chcę, aby miał godny pochówek...
- Zgadzam się. Ale... On nie jest człowiekiem?
- Nie. Ale czy nie jest napisane,że Bóg kocha wszystkich?

Pogrzeb był naprawdę piękny. Mimo, że byli tylko członkowie bandy i kapłan, to wystarczyło. Wszyscy wylewali z siebie łzy. Nawet niebo płakało.
Po zakończeniu obrzędu, Yuko powiedziała do drużyny:
- Pamiętajcie!... Neko... zawsze... będzie żył... - wskazała na serce - ... tutaj...

END!

Love doesn't last forever

Bohaterowie:
- Shion - główny bohater
- Neko - główny bohater
- Tsubame - członek bandy
- Yuko - członkini bandy
- Kou - członek bandy
- Okami - członek bandy
Pairing: Shion x Neko
__________________________________________________________________________
Przed rozpoczęciem czytania, radzę zaopatrzyć się w chusteczki.


Boys Love
© by Noches
__________________________________________________________________________
Obaj klęczeli na zimnej podłodze w ciemnym pokoju, przykuci łańcuchami. Na szyi mieli obroże, jak psy. Nogi i ręce skute kajdanami. Było zimno, a nie mogli się nawzajem ogrzać. Jeden z nich cicho zaklął pod nosem. "Nie trzeba było kraść tych brylantów..." - pomyślał.
- Dobrze, że nie powiesili nas za ręce, jak miesiąc temu.
- No niby tak, ale przy każdym ruchu czuję, jakby mi wyrywano ramiona...
- Ciekawe jak długo zajmie im...
Nie dokończył zdania, gdyż usłyszał głośny łomot, potem tupanie czterech biegnących par nóg. Znowu trzask. Odgłosy walki.
- Już są! - ucieszył się jeden z więźniów.
- Nareszcie! - głos drugiego przepełniała nie mniejsza radość.
Po pięciu minutach ktoś kopniakiem otworzył drzwi. Do pokoju wpadła niewyobrażalna jasność. Dwaj więźniowie musieli zmrużyć oczy. Do sali weszły cztery osoby: trzech mężczyzn i jedna kobieta. Łączyła ich wspólne cechy: wszyscy mieli kocie uszy i ogon.
Kobieta otworzyła wytrychem kajdany na nogach i rękach. Potem zajęła się obrożami.
- Co za ujma... - mruknęła pod nosem - nosić obroże jak psy...
Jeden z więźniów próbował wstać, ale natychmiast zatoczył się i upadł. Podniósł go przywódca.
- Dzięki, Shion.
- Nie ma sprawy. Możesz iść? Albo nie, wskakuj na mnie, poniosę cię. Jak mogłeś dać się tak złapać, Neko?

Shion usłyszał pukanie. Zastanawiał się, kto może pchać się do jego pokoju o tak niebotycznie późnej porze. "Ktoś" znowu zapukał.
- Proszę.
- Zamknięte! Otwórz, szybko!
Shion westchnął. Wstał od biurka i odkluczył drzwi. "Neko?" - pomyślał - "Co on tu robi?"
- Przeparaszam, że znowu sprawiłem ci problem z ratowaniem mnie. W trakcie ucieczki sparaliżowało mnie. Zdarzało mi się to wcześniej... ale...
- Nie ma sprawy, nie martw się. Ważne, że już jesteś w domu. Ale co do tego paraliżu... Jak często ci się to zdarzało?
- Hmmmm... Niech pomyślę... Ostatnio bardzo często. A zaczęło się... Zaczęło się... Jakieś 10 lat temu. Ale... N-nie...
Neko nagle zbledł. Oparł się o ścianę. Ześlizgnął się po niej.
- Ej! Trzymaj się! Ej!

Shion zaniósł przyjaciela na swoje łóżko. Czuwał przy nim całą noc. Przyglądał mu się i pomyślał, że wygląda całkiem nieźle, nawet jeśli jest sparaliżowany. Pogłaskał go delikatnie po czerwonych włosach. Przyłożył rękę do czoła Neko. Gorączkował. Lekko cmoknął rozgrzane czoło i pogładził po policzku.
- Trzymaj się - szepnął - nie możesz odjeść...
Nagle Neko zaczął się szarpać w łóżku. Jego usta wykrzywiły się w bolesnym grymasie. Shion mocno chwycił drżące ciało. Uspokoił się.

Neko obudził się dopiero w południe.

- C-co..? Co się..?
- Miałeś atak. Martwię się o ciebie...
- Ja... Przepraszam...
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina.
- Jak długo spałem?
- Mniej więcej od trzeciej do teraz. Osiem godzin to za mało, by zregenerować siły.
- Już czuję się dobrze.
- Ale mimo wszystko nalegam, byś został w łóżku.
- Mhm... Shion? Mam ochotę na rybę...
- Ty zawsze masz ochotę na rybę. Ehh... Idę powiedzieć Yuko o ataku. A przy okazji poproszę o rybę.
- Nie mów jej! Opieprzy cię, bo jej nie powiedziałeś wcześniej, wiesz jaka ona jest...
- Nie martw się, poradzę sobie.

Shion wyszedł. Neko rozglądał się po pokoju. Mimo, że byli przyjaciółmi, to rzadko tutaj bywał. Było to całkiem przyjemne pomieszczenie. Łóżko, na którym leżał, było pod oknem. Naprzeciwko znajdowało się biurko, całe zawalone jakimiś papierami, najprawdopodobniej sprawozdaniami z kradzieży. Szafa stała w pobliżu łóżka. Cały pokój był utrzymany w jasnobrązowych barwach. Wypełniony był zapachem Shiona.
Z podziwiania pokoju wyrwał go krzyk:
- Eeeee?!! Paraliż?! Czemu nam nie powiedziałeś?!!
- Była trzecia nad ranem, w dodatku musiałem go pilnować, żeby sobie czegoś złego nie zrobił!!!
- I co z tego, że trzecia?! Jestem jego siostrą, do cholery! Mogłeś powiedzieć przynajmniej mi! Ty głupi debilu!!!
- Ej, ej! Jak się zwracasz do przywódcy?! - do konwersacji ktoś się dołączył. - Trochę szacunku!
- Okami, Yuko ma rację! Nic by się nie stało, gdyby nam powiedział! - kolejny głos.
Neko ukłuło poczucie winy. Z jego powodu kłócili się. Przez niego, drużyna może się rozpaść...

Neko wydobrzał dopiero po tygodniu leżenia w łóżku. Nadal ciężko mu było poruszać się, więc nie było mowy o uczestniczeniu  w akcjach. "Nie możemy znowu ryzykować!" - powiedział Shion. Tsk, ryzykować?! Nie mógł po prostu powiedzieć, że jestem ciężarem? Mam nadzieję, że niedługo będę już mógł normalnie biegać.
Gdy nadeszła chwila, w której dowiedział się, że zabiorą go na akcję, nie posiadał się z radości. Szybko wpakował w kieszeń swój ulubiony nóż i talizman.
Gdy już byli gotowi, poszli na miejsce akcji. Neko poczuł ostry ból w klatce piersiowej i nogach. Mimo wszystko szedł dalej. Drużyna zakradła się do skrytki. Nagle usłyszeli strzał. Banda uciekła został tylko Neko. Znowu go sparaliżowało.
- Pośpiesz się! - krzyknął Shion. Podbiegł do przyjaciela i pociągnął za rękę. - Znowu cię złapało?
Neko kiwnął głową. Shion mocno objął Neko. Znowu usłyszeli strzał. Przywódca nie zdążył krzyknąć. Poczuł ciepłą krew wypływającą z obejmowanego ciała. Patrzył, jak oczy zmieniają się w martwe punkty.
- Nie... Nie... NIEEEE!!! Nie odchodź, nie zostawiaj mnie, proszę! Nie...
- Ko-kocham cię... Shion - resztkami sił wyszeptał Neko.

END!
____________________________________________________________________
Może będzie druga część. Mam nadzieję, że wam się spodobało...

Byebyechan~♥

sobota, 3 grudnia 2011

Toshiro x Nezumi

Awwww, fanart wykonany przez moją przyjaciółkę, Dominikę-sensei!!! Arigato gozaimasu! *nosebleed*

Sequel do "Kawaii!"

Z powodu silnej namowy mojej przyjaciółki, postanowiłam napisać sequel do Kawaii.
Trochę się podjarałam, gdyż jest już 50 wejść (nie jest to dużo, ale jak na mnie XD).
Omnomnom, będzie pikantnie. >D
_____________________________________________________________________________________
- Czekaj... - Toshiro powstrzymał Nezumiego przed zdjęciem mu spodni. - Czuję się niekomfortowo. Chyba wolałbym się najpierw wykąpać... Mogę?
- Pod warunkiem, że będzie to wspólna kąpiel!
- Eeee? Zmieścimy sie w jednej wannie?
- Na pewno.
Po chwili już rozbierali się w łazience. Nezumi przysiadł na brzegu wanny, a Toshiro usiadł mu na kolanach. Jego twarz pokryła się szkarłatnym rumieńcem. Wtulił się mocno w nagi tors starszego chłopaka. Nezumi pocałował go w usta i zjeżdżał coraz niżej i niżej. Potem ugryzł go lekko w ucho.
Gdy wanna się napełniła, weszli do  niej. Zmieścili się bez problemu.Nezumi zapytał z rumieńcem:
- M-mogę umyć ci plecy?
- Mhm...
- Masz fajne plecy...
- Hahaha... Prawienie komplementów nie jest twoją mocną stroną!
Nezumi nie odpowiedział. Mocno przytulił Toshiro i wyszeptał mu do ucha, że go kocha najbardziej na świecie. Toshiro namiętnie go pocałował.
Nagle usłyszeli głośny trzask. Potem kroki. Ktoś z hukiem otworzył drzwi. Nezumi akurat robił malinkę Toshiro. Obaj podskoczyli w wannie. Spojrzał się zszokowany w stronę drzwi. To był jego mama.

END!
___________________________________________________________________
Nie chciało mi się więcej pisać.
Bybyechan~♥